irma kupuje buty w sztokholmie

Tu też mają bloki. Ale okna są czyste, a klatki pomalowane. Nie jak u nas. Liczę zera na ofercie sprzedaży mieszkania, ale szybko mi się nudzi. Może kiedyś poznam kogoś, kto mieszka w takim budynku. Ten ktoś zaprosi mnie na obiad. Powie: chodź, Irma, napij się z nami wina i zjedz homara, pogadajmy.  Wtedy napiszę, jak jest w środku.

Mężczyźni są tutaj jak kobiety. Chodzą z wózkami i siatkami.  Karmią dzieci, wycierają im nosy, nudzą się na placach zabaw. Na początku myślałam, że to wdowcy, ale nie. Ich kobiety żyją, tylko, że chodzą do pracy.

Dzieci, wbrew pozorom,  wyglądają na zadowolone.

Musiałam kupić buty. Wydałam wszystko, co zarobiłam, ale kupiłam. Męskie. Męskie zawsze pewniejsze. W torbie mam bułkę, jogurt i trochę mięsa. Oni mają piknik, ja też mam piknik, kupiłam sobie taki pojemnik, przekładam mięso z papieru do pudełka, siadam na trawie, jemy.

Na początku podejrzewałam ich o wielką tolerancję, przecież widać po mnie, że nie jestem stąd. Ale ja po prostu stałam się niewidzialna. Nie widzą mnie, kiedy siedzą na pikniku albo płyną promem, nie widzą, jak stoję na moście i patrzę w dół w moich nowych butach. Są zmęczeni tygodniem pracy zasługują na kilka godzin ślepoty.

Skoro nikt mnie nie widzi, może uda mi się wejść do muzeum Abby bez biletu?

Wiem, że widzi mnie jeden mężczyzna  z piekarni. Jest od nas. Nie wiem, czy chcę, żeby mnie widział. Trochę się cieszę. Może lepiej, żebym tak całkiem nie zniknęła.

Reklamy
irma kupuje buty w sztokholmie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s